ZBOROWE SZKOŁY
ZBOROWE SZKOŁY
Zbór ma do wykonania szczególną pracę w kształceniu i wychowywaniu swoich dzieci, które czy to uczęszczając do szkoły, czy też przebywając w różnym towarzystwie, nie dostały się pod wpływ osób o zepsutych manierach. Świat przepełniony jest złem i lekceważeniem boskich wymagań. Miasta stały się podobne do Sodomy, a nasze dzieci codziennie wystawione są na ogromne działanie zła. Te, które uczęszczają do szkół publicznych, często wpadają w towarzystwo, które jest bardziej zepsute od tych ludzi, którzy nie chodzą w ogóle do szkoły, a wychowanie zdobywają na ulicy. Serca młodych ludzi łatwo ulegają wpływom; i jeżeli ich otoczenie nie jest właściwe, wówczas szatan wykorzysta te zaniedbane dzieci do wywierania swego wpływu na te, które zostały starannie wychowane. W ten sposób, zanim rodzice zachowujący sabat zorientują się, jakie zło zostało wyrządzone ich dzieciom, pobierają już one lekcje bezbożności, a ich dusze są deprawowane.
Protestanckie kościoły przyjęły fałszywy sabat — dziecko papiestwa — i wyniosły go ponad Boży, święty dzień. Naszym zadaniem jest wyjaśnianie naszym dzieciom, że pierwszy dzień tygodnia nie jest prawdziwym sabatem, i że jego święcenie — po tym, jak otrzymaliśmy światło odnośnie tego, który dzień jest prawdziwym sabatem — jest jaskrawym sprzeciwem wobec Bożego Zakonu. Czy nasze dzieci otrzymują od nauczycieli w publicznych szkołach nauki, które zgadzają się ze Słowem Bożym? Czy grzech jest tam przedstawiany jako obraza Boga? Czy naucza się tam, że posłuszeństwo wszystkim przykazaniom Bożym jest początkiem wszelkiej mądrości? Nasze dzieci posyłamy do szkoły sobotniej, aby uczyły się Prawdy, a chodząc do szkół powszechnych podaje się im nauki zawierające fałsz. Wszystkie te rzeczy wprowadzają w ich umysłach zamieszanie i tego należy unikać; jeżeli bowiem młodzież pobiera nauki, które wypaczają Prawdę, to w jaki sposób można będzie przeciwdziałać takiemu wykształceniu?
Czy możemy się potem dziwić, że nasza młodzież, przebywając w takich warunkach, nie docenia religijnych wartości? Czy możemy się dziwić, że stale dryfuje w kierunku pokus? Czy możemy się dziwić, że w takim stanie zaniedbania, w jakim dotychczas się znajdowała, poświęcając energię na rozrywki, które nie wpływają na nią korzystnie, jej religijne dążenia osłabły, a duchowe życie pociemniało? Charakter umysłu będzie odpowiadał pokarmowi, jaki spożywa, a żniwo będzie tego samego rodzaju, co zasiane ziarno. Czy te fakty, nie dowodzą konieczności pilnowania wychowania i wykształcenia młodzieży już od najwcześniejszych lat? Czy nie byłoby lepiej dla młodzieży, aby wyrastała w pewnego rodzaju nieświadomości, odnośnie tego, co powszechnie przyjmuje się za wykształcenie, niż miałaby posiąść lekceważący stosunek do Prawdy Bożej?
Gdy dzieci Izraela zostały odłączone od Egipcjan, Pan powiedział: „Tej nocy przejdę przez ziemię egipską i zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka do bydła, i dokonam sądów nad wszystkimi bogami Egiptu: Ja, Pan... Weźcie też wiązkę hysopu i zanurzcie we krwi, która jest w misie, i pomażcie nadproże i oba odrzwia krwią z misy. Niech nikt z was nie wychodzi z drzwi domu swego aż do rana, gdy Pan przechodzić będzie, aby uderzyć Egipcjan. A gdy ujrzy krew na nadprożu i na obu odrzwiach, ominie Pan te drzwi i nie pozwoli niszczycielowi wejść do domów waszych, aby zadać cios. Przestrzegajcie tego jako ważnego na wieki ustanowienia dla was i synów waszych” (2Moj.12,12,22-24). Krew na nadprożach i odrzwiach symbolizowała krew Chrystusa, który Sam uratował pierworodnych spośród Żydów od przekleństwa. Każdy syn Izraela, który znalazł się w domu egipskim, został zabity.
To doświadczenie Izraelitów zostało zapisane dla pouczenia tych, którzy będą żyć w ostatecznych dniach. Zanim spadną na na mieszkańców ziemi okropne plagi, Pan wzywa wszystkich, którzy naprawdę są dziećmi Izraela, aby przygotowali się na te wydarzenia. Do rodziców wysyła ostrzegawczy apel: gromadźcie swoje dzieci we własnych domach, odgradzajcie je od tych, którzy lekceważą przykazania Boże, którzy uczą i praktykują zło. Wyjdźcie z wielkich miast tak szybko, jak tylko to jest możliwe. Zakładajcie szkoły przy zborach. Dawajcie dzieciom Słowo Boże, jako fundament wszelkiego ich wykształcenia. Ono jest pełne wspaniałych nauk, i jeżeli uczniowie uczynią ze Słowa Bożego przedmiot o fundamentalnym znaczeniu, zostaną przygotowani do wyższych nauk.
Słowo Boże przemawia do nas już dzisiaj: „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością, albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Beliałem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a Ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący” (2Kor.6,14-18). Gdzie są wasze dzieci? Czy wychowujecie je i kształcicie tak, aby spostrzegły i uciekły od zepsucia i pożądliwości istniejącego w świecie? Czy usiłujecie uratować ich dusze, czy też zaniedbując je, przyśpieszacie ich zgubę?
Zaniedbywanie dzieci
Ogólnie rzecz biorąc, zbyt mało uwagi poświęca się naszym dzieciom i młodzieży. Starsi członkowie zboru nie patrzą na nich z czułością i współczuciem, nie dążą do tego, aby czynili postęp w boskim życiu, dlatego też nie rozwinęły tak, jak powinny, chrześcijańskich zalet. Niektórzy członkowie zboru, którzy w przeszłości miłowali Boga i żyli w bojaźni Bożej, pozwalają na to, aby ich interesy całkowicie pochłaniały ich czas, chowając przez to światło pod korcem. Zapomnieli służyć Bogu, a ich interesy stały się grobem ich religii.
Czy mamy pozwolić młodzieży, aby chodziła gdzie się jej podoba i narażała się na pokusy, które czyhają na nią na każdym kroku? Najpilniejszą pracą naszych członków zboru jest zainteresowanie się naszą młodzieżą, polegającą na uprzejmym, czułym i cierpliwym podawaniu jej przepisu za przepisem, nakazu za nakazem. Ach, gdzież są ojcowie i matki Izraela? Powinni być niczym szafarze łaski Chrystusa, odczuwając nie tylko sporadyczne, ale nieustanne zainteresowanie młodzieżą. Powinno być bardzo wielu takich, których serca poruszone są tą pożałowania godną sytuacją, w której znalazła się nasza młodzież, zdając sobie sprawę z tego, że szatan działa wszelkimi możliwymi sposobami, aby wciągnąć ich w swoje sieci. Bóg chce, aby Jego zbór obudził się